Hej, hej! Ile Was tutaj przybyło... WSZYSCY JESTEŚCIE CUDOWNI!
W zeszłej notce prosiłyście mnie o post na temat moich włosów.
Będzie trochę trudno bo nie mam wszystkich zdjęć a na głowie miałam już wszystkie kolory... :) a farbować zaczęłam w wieku 13 lat! Ale to nic, moje włosy sobie radzą, nie wypadają, dbam o nie.
Będzie sporooo zdjęć...
W zeszłej notce prosiłyście mnie o post na temat moich włosów.
Będzie trochę trudno bo nie mam wszystkich zdjęć a na głowie miałam już wszystkie kolory... :) a farbować zaczęłam w wieku 13 lat! Ale to nic, moje włosy sobie radzą, nie wypadają, dbam o nie.
Będzie sporooo zdjęć...
2008 - 12 lat, naturalne kłaczki i ten łagodny look 8)
2009 - brązowe włosy, z tyłu prawie do pasa
Miałam też zdjęcie gdzie ścięłam do do łopatek i pofarbowałam na czarno ale znaleźć nie mogę.
2010 - ścięcie włosów do obojczyków po rozjaśnianiu, które nie wyszło. Ryczałam dobre kilka tygodni.
Nie dość, że rozjaśnianie w ogóle nie wyszło to potem chodziłam z kolorowymi odrostami na pół łba, nie wiedzieć czemu rodzice nie pozwolili znowu mi ich pofarbować. Nawet szamponetką.
Wreszcie. Włosy ciut odrosły i zaczęłam farbować je na rudo. Tu był bardziej brązowy rudy... :)
Kolejny progress! Grzywka odrosła, zaczęłam nosić ją tak, że powstawała łyżwa! Ale nigdy nie wyglądała tak gimbusiarsko 8)
Próby przedziałka!
Nie wiem po co. Nie wiem. Potem ją trochę skróciłam, ale nie wyglądała źle. Wyglądałam tak grzeeecznie.
Przechodziłam w rudości cały czas. Powstawały czasem niebieskie i czarne końcówki, ale nie mam zdjęć.
2011 - wakacje! Nowa grzywcia, doroślejsza Sylwia.
Chwilę potem nosiłam grzywkę na bok bo miałam kryzys. Ale to trwało ze 2 tygodnie. Potem znów nosiłam grzywę tak jak lubię. Bo wreszcie była baaaaardzo długa.
Włosy do tej pory często łamały się ale uszkodzenia miały tylko na końcówkach.
Jeszcze sporo chodziłam we wszystkich odcieniach czerwieni. Miałam też kilka raz włosy całkiem fioletowe lecz nie mam zdjęcia - pokasowane. No i tutaj też ciągle miałam jakieś kolorowe końcówki...
2012 - wróciłam do blondu. Ścięłam większą połowę włosów bo była tak zjarana.
Najgorszy był problem - co zrobić z grzywką...? Ona była najbardziej zniszczona z całych włosów już przed tym. W 2 gimnazjum codziennie ją prostowałam więc wyobraźcie sobie jej stan... Do ery blondu bardzo rzadko używałam odżywek. Niedobra ja.
Jak to się stało, że zostałam blondyną?
Po kilku latach czerwienie zaczęły mnie irytować. Wszyscy je mieli, nie mogłam mieć platynowych włosów... ubolewałam. Przed rozjaśnianiem nie farbowałam włosów 2 miesiące. Miałam odrost na pół głowy B).
Pierwsze rozjaśnianie było stopniowe a na drugi dzień... again.
Chodziłam z włosami o kolorze makaronu. Po tygodniu zafarbowałam je by ukryć żółć.
Tak, skatowałam je. Strasznie. Ale dbałam o nie tak, że nigdy nie były w lepszej kondycji.
< to była odpowiedź dla tych, którzy mnie męczą o sposób mojego zejścia z czerni>czerwieni>blondu.
Poniżej zdjęcie prosto po 2 rozjaśnieniu!
Po 3 tygodniach miałam prawie platynkę he he he! Ale żółć jeszcze przebijała.
Końcóweczki.
Kolejne.
I jeszcze.
Do końca 2012 miałam jeszcze kilka kolorów. Cały dół, itp.
2013 - zapoczątkowałam ten rok różem, który uzyskałam bibułą. Trochę się namachałam.
Sprał się.
To było niedawno... magma na mych włosach! Tzn... bardziej różowa ale wciąż śliczna. Spierała się bardzo długo... Robiłam je pianką. Co najgorsze?
Kiedy piankowałam włosy nagle z opakowania wyleciał cały barwnik. Niestety został do kolejnego farbowania ale prześwit zniknął po 1,5 miesiąca. HA! WINNER!
Pojechałam sobie do Barbary. Wróciłam z niebieskimi włosami.
Jak widzicie, były niesamowicie turkusowe, normalne brać i je lizać ah ah! Piękny, lśniący kolor.
Po Impakcie [4 czerwiec] kiedy deszcz zmoczył mnie 3!!!!! razy włosy się trochę sprały.
Ale tylko trochę. Zostały miętowe.
A teraz zdjęcie a'la ćpunek - najaktualniejsze zdjęcie moich włosów. Zrobiłabym Wam fotę jak wyglądają w tej chwili, po myciu gdzie je ścierałam [haha] ale nie chce mi się. Więc: są trochę jaśniejsze.
Czekam na ich spranie się - potem nakładam blond i znów niebieski :)
Mam nadzieję, że wytrwaliście...
Szkoda, że nie miałam większej ilości zdjęć moich kłaczków. Naprawdę miałam na głowie już wszystko... Tak, mam 17 lat. :)

